Manewry zostają na placu

February 16th, 2005

Podczas egzaminu w samochodach miały być kamery. Na tylnym siedzeniu miał siedzieć instruktor kursanta. Do lamusa miała odejść nauka jazdy na placu manewrowym – ale wszystko wskazuje na to, że żadnych zmian nie będzie.

- Wolałbym, by kursanci uczyli się jednak na placach manewrowych, i żeby w samochodach nie było kamer – mówi nam Jan Ryszard Kurylczyk, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury.
O zmianach minister miał zdecydować 21 lutego, ale termin przesunął o miesiąc. Projekt właśnie jest konsultowany. Swoje opinie do ministerstwa przysyłają dyrektorzy wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego , właściciele szkół jazdy i przewoźnicy. – Wszyscy spotkamy się pierwszego marca. Zaprosimy do rozmowy wojewodów, którzy odpowiadają za bezpieczeństwo na drogach. Po burzy mózgów, minister podejmie ostateczną decyzję – mówi Jan Ryszard Kurylczyk.

W projekcie nie w pachołek, a w samochód
Dyrektorom wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego nowy projekt się nie spodobał. – Zmiany są potrzebne, bo wszystko idzie z duchem czasu. Ale pomysł ze zlikwidowaniem placu manewrowego jest zły – mówi Łucjan Górski,szef działu egzaminatorów we wrocławskim WORD-zie. – Kursanci musieliby uczyć się parkować na parkingach w mieście. To niebezpieczne. Bo o ile na placu jest ryzyko wywrócenia pachołka, tak już na parkingu można spowodować najnormalniejszą w życiu stłuczkę. To samo dotyczy zawracania na drodze. Na ruchliwej ulicy przychodzi to z trudem nawet wytrawnemu kierowcy, kursanci nie są mistrzami kierownicy – argumentuje.
Taki egzamin znacznie podwyższyłby ceny i kursów i egzaminów. Dlaczego? Bo od ewenetualnych szkód “Nauki Jazdy” musiałyby się ubezpieczyć ekstra. Do tego egzamin w mieście trwałby dwa razy dłużej. Więc zamiast 75 złotych, które płacimy dzisiaj, trzeba byłoby zapłacić minimum 150 zł.

Bez stresu
Kamery, wśród egzaminatorów nie budzą kontrowersji. A zdającym pomysł monitoringu bardzo się podoba. Miłosz Popiel, który wczoraj po raz pierwszy zdawał egzamin na prawo jazdy twierdzi, że nowe przepisy byłyby lepsze. – Jeśli na podstawie filmu z kamery, zdający może złożyć reklamacje, to nie jest to taki głupi pomysł – kwituje. Tymczasem ministerstwo uważa, że kamery są… stresujące.
- Jestem przeciwny wszystkim pomysłom, które mogą jeszcze bardziej stresować kursanta. A wsadzanie mu do samochodu instruktora i kamery, niepotrzebnie będą go denerwować – mówi Kurylczyk.
Dziś nikt oficjalnie nie chce przyznać, że żadnych zmian nie będzie i że wszystko zostanie tak jak było.

Autor artykułu: Małgorzata Agaciak, (BK)

Dobre warunki narciarskie

February 16th, 2005

Prawie wszystkie wyciągi w Karkonoszach były wczoraj czynne

Od 50 do 150 centymetrów grubości ma pokrywa śnieżna na Szrenicy. Narciarze jeździli po zmrożonym śniegu i czekali ponad 15 minut na wejście na krzesełko na kolei linowej. Czynne były wszystkie wyciągi.

Dobre warunki są także w Karpaczu, Świeradowie Zdroju w Górach Izerskich (50-90 cm śniegu) oraz na Łysej Górze koło Dziwiszowa w Górach Kaczawskich. Zadowoleni są także narciarze biegowi, którzy korzystają ze znakomicie przygotowanych tras w Jakuszycach.
Uwaga lawiny!
Na ziemi kłodzkiej największa pokrywa śniegu utrzymuje się na Śnieżniku. Tutaj jednak goprowcy ostrzegają przed lawinami. W masywie Śnieżnika ogłoszono II drugi stopień zagrożenia lawinowego dla rejonu lejów. Dobrze przygotowane stoki amatorzy białego szaleństwa znajdą także na Zygmuntówce i Czarnej Górze.
Uruchomiony został wyciąg narciarski na Piaskowej Górze w gminie Mieroszów. W czasie ferii, w godzinach przedpołudniowych, uczniowie mogą korzystać z niego za darmo.

Autor artykułu: (KOS, SIYA)

Wynagrodzenie za sukcesję

February 15th, 2005

Ponad tysiąc dolnośląskich rolników czeka na rentę z Unii Europejskiej

Pieniądze dotrą w najbliższych dniach. Chodzi o renty strukturalne dla tych, którzy przekazali swoje gospodarstwo następcy, na przykład synowi, zięciowi lub córce.
Przy czym ważne jest, by najpierw wniosek o rentę złożyć, otrzymać pozytywną decyzję, a dopiero potem przekazać gospodarstwo. Inaczej z pieniędzy nici. A kwota nie jest godna pogardzenia – miesięcznie od 1,2 tys. zł do 2,4 tys. zł brutto, w zależności od wielkości gospodarstwa i innych warunków.
Rząd zapowiadał, że pierwsi rolnicy otrzymają pieniądze w październiku 2004 roku, ale wypłaty ruszyły dopiero wczoraj. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa tłumaczy zwłokę opieszałością resortu finansów, który nie wydał jej na czas stosownych upoważnień. Teraz urzędnicy zapewniają, że należności zostaną przekazane wraz z odsetkami.
- Na pewno do końca lutego nadrobimy zaległości – mówi Kazimierz Huk, szef dolnośląskiego oddziału Agencji. – W tej chwili stu rolników z naszego regionu zakończyło już całą procedurę i czeka na pieniądze.
Najwięcej wniosków złożono w powiecie wrocławskim (112) i trzebnickim (80), a najmniej – w zgorzeleckim (11) i wałbrzyskim (12).
- Cieszymy się, że w naszym powiecie tak dużo rolników stara się o renty strukturalne – mówi Adam Stocki, wicestarosta trzebnicki. – Łatwiej nam przekonywać ludzi do różnych inicjatyw, starać się o pieniądze z Unii, jeśli mają dobre doświadczenia.
A dlaczego gdzie indziej jest dużo mniejsze zainteresowanie?
- To takie działanie z opóźnionym zapłonem. Dopiero jak przekonają się, że inni skorzystali, to sami ruszą po pieniądze – twierdzi Adam Stocki.

W środku stawki
Unia Europejska wypłaca renty strukturalne, bo młodsi gospodarze są lepiej wykształceni i chętniej inwestują w rozwój. W całej Polsce rolnicy złożyli dotychczas 22.209 wniosków o przyznanie renty strukturalnej, z tego na Dolnym Śląsku – 1.118, co sprawia, że plasujemy się w środku listy województw.

Autor artykułu: (JM)

Rząd pcha ich w szarą strefę

February 15th, 2005

Kolejny projekt ubezpieczeń społecznych może dobić drobną przedsiębiorczość

Fryzjerzy, sklepikarze czy budowlańcy będą mieć poważne kłopoty, jeśli Sejm zgodzi się na podwyższenie składek na ZUS

Rząd tłumaczy, że działa w interesie przedsiębiorców, żeby w przyszłości mogli otrzymywać wyższą emeryturę. Z kolei przedstawiciele biznesu apelują, by nie majstrować przy składkach, ale zrobić gruntowną reformę ubezpieczalni.
Sławomir Miazek ze Stowarzyszenia Menedżerów w Polsce, zrzeszonego w Radzie Przedsiębiorczości, przypomina, że w ciągu ostatniego półrocza co najmniej dwa razy rząd przymierzał się do podniesienia składki na ZUS.
- Nie tędy droga. Wysokość składek to ostatnia z rzeczy, którymi trzeba się zająć – twierdzi Miazek.
Pomysł rządu jest taki, by uzależnić wysokość składki od dochodów lub podatków z prowadzonej działalności.
- To działanie na niekorzyść małego i średniego biznesu – uważa Miazek. – Najmocniej odczują to przedsiębiorcy z dochodami przekraczającymi dwa tysiące złotych miesięcznie.
Według obliczeń Rady Przedsiębiorczości, zatrudnienie przez przedsiębiorcę chociażby jednego pracownika spowoduje wzrost składki, najczęściej od 17 do 33 proc. Zatrudnienie 2-3 pracowników – od 50 do 116 proc..
- Skutkiem będzie popchnięcie przedsiębiorców w szarą strefę, wiele osób zrezygnuje z prowadzenia firmy albo przejdzie na utrzymanie państwa – uważa Miazek. – To się odbije na rozwoju gospodarczym państwa.
W tej sytuacji Rada Przedsiębiorczości będzie domagała się odrzucenia projektu.
- Państwo zyskuje więcej na poluzowaniu smyczy niż na jej skracaniu – twierdzi Miazek.

Autor artykułu: Agata Ałykow

Razem taniej

February 15th, 2005

Zagłębie odlatuje do Turcji. W samolocie, obok lubinian, znajdą się także gracze Legii, Arki, Kolportera i Górnika Łęczna

Miasteczko Side na Rivierze Tureckiej. Hotel Blue Waters. To właśnie tam, do 27 lutego, będą przebywać piłkarze Zagłębia Lubin

Do Turcji podopieczni Drażena Beseka wylecą dziś z warszawskiego Okęcia. Na pokładzie wyczarterowanego samolotu nie będą jednak sami. Nad Bosfor polecą z nimi także gracze Górnika Łęczna, Arki Gdynia, Kolportera Kielce i Legii Warszawa.

Nie palimy!
Na brak luksusów lubinianie nie powinni narzekać. Blue Waters powstał cztery lata temu. Położony jest tuż przy plaży. Goście mają do dyspozycji 543 pokoje. Mogą także korzystać z dodatkowych luksusów, m.in. kortów tenisowych, parku wodnego, sauny fińskiej i tureckiej. Jedynym utrudnieniem wydaje się być zakaz palenia w pokojach.
- Ale to nie problem. Bo przecież sportowcy muszą prowadzić sportowy tryb życia – dodaje Jerzy Fiutowski, dyrektor Zagłębia.
Właściciele Bule Waters zadbali także o piłkarzy. Tuż przy samym morzu zlokalizowali kompleks trzech pełnowymiarowych boisk.
- Na razie wiemy, że zagramy m.in. z Arsenałem Kijów. Organizatorzy załatwiają nam kolejnych rywali. Problemów nie nie będzie, bo w tym czasie przebywa tam wiele silnych drużyn – uzupełnia Drażen Besek.

Iwan pod nadzorem
Do Turcji wylecą Rafał Piętka i Grzegorz Bartczak, którzy zdążyli wyleczyć urazy. W składzie znalazł się także Tomasz Salamoński. 31-letni pomocnik przez ostatnie pół roku leczył poważną kontuzję. Nie zdążył zadebiutować w I lidze. Dosyć niespodziewanie wyjechał także z pierwszego obozu Zagłębia w Beleku.
- Okazało się, że zaczęła mnie pobolewać pooperacyjna blizna. Musiałem pojechać na konsultację do Szczecina do mojego fizjoterapeuty. Teraz wszystko jest w porządku. Mogę trenować z pełnym obciążeniem i grać – zaznacza wychowanek Orli Wąsosz.
Indywidualny program treningowy ma Maciej Iwański. Pozyskany ze Szczakowianki pomocnik pojawił się w Lubinie z drobną nadwagą.
- Maciek obecnie może grać przez 50-60 minut. Ale ciężko pracuje i efekty już widać. To samo mogę powiedzieć o innych. Dziś moi gracze mają o 50 procent lepsze wyniki testów wydolnościowych od czasu, kiedy zostałem szkoleniowcem Zagłębia – kończy Besek.

Autor artykułu: Ireneusz Maciaś

Gry pociągowe

February 14th, 2005

Region Wałbrzyski. PKP zmieniając co kilka miesięcy rozkład jazdy nie liczy się z podróżnymi
–To udręka – tak pasażerowie z Kamieńca Ząbkowickiego komentują skutki wprowadzonej 7 lutego korekty rozkładu jazdy PKP. Aby dojechać do szkoły, czy pracy muszą teraz wstać o godz. 4.30. Z kolei wałbrzyszanie nie mają jak wrócić z Wrocławia do domu. Ostatni pociąg odjeżdża
o godz. 21.07

Codziennie z Kamieńca Ząbkowickiego do szkół
i zakładów pracy w Ząbkowicach Śląskich, Dzierżoniowie, Świdnicy, Jaworzynie dojeżdża wiele osób. Kolej jest tu jedynym przewoźnikiem, bo komunikacja autobusowa
w tym kierunku praktycznie nie istnieje. Nikt nie zastanowił się, co dla pasażerów oznacza przesunięcie odjazdu pociągu do Jaworzyny Śląskiej z godziny 6.00 na 5.23.
– I tak było źle, ale teraz to już prawdziwa katastrofa
– mówi Konrad Graj dojeżdżający do technikum w Ząbkowicach Śląskich. – Żeby zdążyć na pociąg o godzinie 5.23 muszę wstać około 4.30. Podróż do Ząbkowic trwa około 10 minut.
– O 5.33 jesteśmy na miejscu i czekamy półtorej godziny na otwarcie szkoły, a potem jeszcze godzinę na rozpoczęcie lekcji – dodaje jego kolega Piotr Maciak.
– Serce mi się kraje, kiedy pomyślę, że syn teraz, w zimie, stoi o wpół do szóstej gdzieś na dworcu ząbkowickim i czeka na lekcje – mówi mama Konrada, Alicja Graj.
– I po co ta zmiana? – pyta Artur Lechwar, dojeżdżający do szkoły w Jaworzynie Śląskiej. I tak ma nieźle, bo przyjeżdża na miejsce o 6.30 i na otwarcie szkoły czeka „tylko” pół godziny.
– Ja już trzy razy przesuwałam godziny rozpoczęcia pracy. – A ja muszę się zastanowić, jak teraz dowozić rodzinę. Rano wiozłem syna na pociąg o 6.00 i żonę na autobus do Paczkowa o 6.20. Teraz nie da się tego połączyć – wyliczają swoje problemy z nowym rozkładem mieszkańcy Kamieńca.

To skandal – kwituje krótko sytuację Tomasz Berliński, któremu korekta pokrzyżowała możliwość dojazdu do pracy w Nysie.
Na wniosek starosty
– Kiedyś sama dojeżdżałam, ale były dwa pociągi. Około 5.00 dla pracujących i koło 6.00 dla młodzieży jadącej do szkół – mówi Alicja Graj. – Teraz zupełnie się kolej z pasażerami nie liczy.
Dwa pociągi były jeszcze do grudnia ubiegłego roku. Odjeżdżały z Kamieńca o 4.52 i o 6.17. Po korekcie pozostał jeden, o 6.00, a po kolejnej, od 7 lutego, o 5.23.
– Te zmiany wprowadzono na życzenie kilku kolejarzy dojeżdżających do Wałbrzycha – mówią wściekli mieszkańcy Kamieńca. – Poprzednio nie „łapali” połączenia w Jaworzynie. Teraz zdążają.
– To absurd – kategorycznie zaprzecza Andrzej Pilch. – Zrobiliśmy to w wyniku interwencji starosty świdnickiego, który skierował do nas wniosek podpisany przez 159 osób. To był główny powód. Poza tym pociąg jedzie do Legnicy i jest skomunikowany w Jaworzynie z Karkonoszami do Jeleniej Góry i pociągiem do Wrocławia. Nie twierdzę jednak, że dokonaliśmy właściwego wyboru.
Radny na pomoc
W przywrócenie połączenia mocno zaangażował się radny sejmiku dolnośląskiego, Stanisław Jurcewicz
– Na początku lutego zwróciło się do mnie w tej sprawie kilkuset mieszkańców gminy Kamieniec Ząbkowicki, a także innych miejscowości powiatu ząbkowickiego oraz dzierżoniowskiego. To co się stało uważam za karygodne i absurdalne. Zważywszy, że kolej nie konsultowała tej zmiany z nikim, a zwłaszcza z Urzędem Marszałkowskim.
–To prawda – przyznaje Andrzej Pilch. – Ta zmiana nie była uzgadniana. Jest wola porozumienia się, będą rozmowy
i wspólnie na pewno uda się rozwiązać problem.
Wałbrzyszanie muszą nocować
Zmiana rozkładu rozłożyła zupełnie życie wałbrzyszan pracujących we Wrocławiu na drugą zmianę. Nie mają czym wrócić do domu. Ostatni pociąg odjeżdża do Wałbrzycha o godz. 21.07. Nie ma szans, by na niego zdążyli. Następny jest dopiero o godzinie 4.23.
– O wyjeździe do teatru, czy na koncert zupełnie nie ma mowy – skarży się Karol Dąbrowski z Wałbrzycha. – Gdy jeszcze był pociąg o 21.40 można było jakoś dotrzeć do domu, ale to połączenie zlikwidowano. PKP zupełnie się z nami nie liczy – dodaje.
Następna korekta roczna rozkładu jazdy PKP zaplanowana jest na kwiecień. Do tego czasu Andrzej Pilch zapowiada badania frekwencji i obserwacje linii. Wiele zależy od urzędu marszałkowskiego, bo to on dofinansowuje przewozy regionalne, a umowa nie jest jeszcze podpisana. współpraca

Autor artykułu: (ALKA), Joanna Kasprzak

Frontem do konstytucji

February 14th, 2005

Polityczna inicjatywa dolnośląskich SLD, UP, SdPl i OPZZ

Chcą wspólnie przekonywać do referendum i przyjęcia konstytucji Unii Europejskiej. W sobotę we Wrocławiu liderzy dolnośląskiej lewicy podpisali swoisty pakt o nieagresji.
- Wiele nas dzisiaj różni – mówili zgodnie posłowie SLD – Janusz Krasoń i SdPl – Czesław Pogoda. – Ale są też sprawy, w których powinniśmy działać razem – dodawali od razu. Politycy partii lewicowych z Dolnego Śląska oraz OPZZ postanowili wspólnie przekonywać mieszkańców regionu do tego, by w referendum powiedzieli ,,tak” dla unijnej konstytucji. Według nich referendum powinno odbyć się jesienią tego roku wraz z pierwszą turą wyborów prezydenckich. Koordynatorem działań Porozumienia na Rzecz Konstytucji Europejskiej został Józef Pinior, dolnośląski eurodeputowany SdPl. Od razu pojawiły się domysły, że ta incjatywa jest zalążkiem wyborczej koalicji na lewicy. Janusz Krasoń wyjaśniał, że jest to pomysł lokalny, nienarzucony przez krajowe szefostwo partii. – To nie jest przygrywka dla innych politycznych działań – zapewniał. Zaznaczył jednak, że według niego lewica powinna wystawić wspólnego kandydata w wyborach prezydenckich.

Autor artykułu: w.sz.

Wielki zjazd na ferie

February 14th, 2005

KARKONOSZE Kilkanaście tysięcy gości zjechało do Karpacza i Szklarskiej Poręby

- Zajęte są prawie wszystkie miejsca noclegowe. Ferie rozpoczynają się nie tylko na Dolnym Śląsku, ale także na zachodnim Pomorzu, Mazowszu oraz w Łódzkiem i Opolskiem – powiedział nam Mirosław Tecław z informacji turystycznej w Szklarskiej Porębie.
Oprócz Polaków, którzy przyjechali na ferie, w Karkonosze zjechały też setki gości zagranicznych, najwięcej z Niemiec i Holandii.
Niestety, przez pierwsze 2 dni aura nie była łaskawa dla narciarzy. Z powodu silnego wiatru w weekend nieczynna były koleje linowe i niektóre wyciągi orczykowe. W niedzielę pokrywa śnieżna na Szrenicy wynosiła od 65 do 160 centymetrów. Natomiast karkonoskie szlaki piesze były mocno oblodzone.

Autor artykułu: SPGW

Kolejne testy polkowiczan

February 12th, 2005

Górnik wygrał z Heko Czermno 3:0

Od zwycięstwa rozpoczęli tygodniowe zgrupowanie w Dzierżoniowie piłkarze Górnika Polkowice.
- Przeciwnikiem był lider grupy czwartej III ligi Heko Czermno. Wygraliśmy pewnie, a najbardziej jesteśmy zadowoleni z tego, że nie pozwoliliśmy rywalom stworzyć wielu okazji – powiedział nam Andrzej Słowakiewicz, II trener Górnika.
W ekipie polkowiczan nie ma już Brazylijczyka Bernardo, za to pojawiło się dwóch kolejnych nowych zawodników. Bramkarz Łukasz Radliński i napastnik Kamil Witkowski. Pierwszy ostatnio występował w niemieckim BSV Schwarz-Weiß Rehden (ma za sobą także przygodę w Lechu Poznań), drugi zaś w Motorze Lublin. Sztab szkoleniowy Górnika nie mógł natomiast skorzystać z kontuzjowanego Tomasza Moskala.
Tymczasem we władzach Górnika zmian personalnych ciąg dalszy. Do klubu po półrocznej przerwie wraca Mariusz Jurak. Sam zainteresowany nie chce wprawdzie komentować tej informacji, ale – według naszych źródeł – w najbliższym tygodniu oficjalnie obejmie funkcję kierownika sekcji.

GÓRNIK POLKOWICE 3
HEKO CZERMNO 0
do przerwy: 1:0.
Bramki: Rogóż (44), Szałęga (70) i Witkowski (80).
GÓRNIK: Radliński – Smoliński, Kocot, Adamczyk, Manuszewski – Kalinowski, Górski, Łacina, Rogóż – Wacławczyk, Kazimierczak.
Ponadto grali: Witkowski, Adamski, Huebscher, Lamberski, Łagiewka.

Autor artykułu: (im)

Gra błędów

February 12th, 2005

PZPN odwiesił Zbigniewa Murdzę

Zagłębie Lubin przegrało w piątek w sparingu z Groclinem Grodzisk 0:2 (0:1).

Ponad 200 kibiców, którzy przybyli na stary stadion Zagłębia Lubin nie miało w piątek powodów do radości. Na tle silnego rywala gospodarze zaprezentowali się słabo.
Zawiodła szczególnie obrona, a zwłaszcza Paweł Strąk. Reprezentant kadry młodzieżowej popełniał błędy, które dla tej klasy zawodnika są niedopuszczalne, nawet na sparingach.
- Może nie wyglądało to najlepiej…. Ale teraz lecimy do Turcji (we wtorek), gdzie przez kilka dni będziemy pracować m.in. nad skutecznością. Najważniejsza jest liga i do niej na pewno będziemy przygotowani bardzo dobrze – mówił wyraźnie zmartwiony Drażen Besek.
Najlepszym piłkarzem na boisku był Adrian Sikora. Mały napastnik z Grodziska dwukrotnie pokonywał bramkarzy Zagłębia, choć powinien to zrobić przynajmniej czterokrotnie.
- Z sytuacji należy się cieszyć, ze skuteczności nie – krótko skwitował piątkową batalię Duszan Radolsky, opiekun grodziszczan.
Mimo przegranej, działacze z Lubina mieli w piątek radosne miny. Nic dziwnego, skoro Najwyższa Komisja Odwoławcza przywróciła w prawach zawodnika Zbigniewa Murdzę (został zawieszony przez Wydział Dyscypliny w związku z podejrzeniami o sprzedaż meczu z Polarem).
- Kosztowało mnie to sporo nerwów. Ale cały czas wierzyłem, że wygram tę sprawę. Przecież naprawdę jestem niewinny. Pewnie niektórym dziennikarzom, co zrobili ze mnie przestępcę, teraz jest smutno – stwierdził w rozmowie telefonicznej Murdza.

ZAGŁEBIE 0
GROCLIN 2
do przerwy: 0:1.
Bramki: Sikora 2 (40, 48).
ZAGŁĘBIE: Szmatuła (46 Madarić) – Żytko (46 Januszewski), Strąk, Pokorny, Puchalski (46 Kłos) – Łobodziński (80 Piotrowski), Jackiewicz (46 Iwański), Pach (63 Piętka), Pietroń (46 Kalousek) – Niciński, Piszczek (63 Żebrowski).
GROCLIN: Liberda (46 Przyrowski) – Mynar, Sninsky, Sablik (61 Łukaszewski), Vranješ – Piechniak (86 Kaczmarek), Kozioł, Nowacki (86 Tomkowiak), Radzewicz – Sikora (85 Kazimierczak), Porazik (70 Dudziński).

Autor artykułu: Ireneusz Maciaś